Kawaler po 50

Los lubi płatać figle. Nawet prawdziwa miłość w zderzeniu z szarą rzeczywistością może nie przetrwać próby czasu. Problemy, a po nich obojętność wobec partnera i tak kończą się na pozór najtrwalsze związki. Wiek pięćdziesięciu lat to taki umowny półmetek życia i ostatni moment żeby jeszcze zrobić w życiu coś szalonego. On starszy ona młodsza – on zafascynowany jej świeżym podejściem do wielu spraw, witalnością i pięknem młodego ciała. Ona mająca dość młodych nieopierzonych kogucików, szukająca oparcia i silnego ramienia u dojrzałego mężczyzny ustawionego życiowo. Tak właśnie zaczyna się mezalians XXI wieku.
Uczucie jest na tyle silne, że jest w stanie przezwyciężyć trudy rozwodu, nienawiść otoczenia i utratę bliskich. Mężczyzna odnajduje to, co bezpowrotnie utracił w poprzednim związku czyli zrozumienie i uwagę. Miłość kobiety sprawia, że życie nabiera barw. Młoda kobieta odnajduje poczucie bezpieczeństwa. Mężczyzna podświadomie wie o tym, że młoda kobieta wkraczająca w dorosłe życie potrzebuje nauczyciela. Dba o związek i przede wszystkim stara się nie popełniać błędów z przeszłości polegających na zaniedbywaniu partnerki. W pewnym sensie swoje uzasadnienie ma w tym, że młody mężczyzna stojący na początku drogi zawodowej musi pracować dłużej i ciężej, co odbija się na rodzinie. Brakuje czasu na wspólne obiady i wypady, a i kobieta czuje się opuszczona w trudach wychowania dzieci. Skutkiem tego jest stałe odsuwanie się od siebie. Szczęśliwi ci, którym udało się wytrwać w jednym związku kilkadziesiąt lat.
Odnoszę jednak wrażenie, że to był przywilej naszych dziadków. Być może to inne czasy, wychowanie w pokorze? Smuci fakt, że mężczyzna woli na nowo budować związek z kimś innym niż naprawiać to, co już kiedyś powstało. Nie wszystko jednak od niego zależy. Zawsze prawda znajduje się pośrodku. Widać przychodzi taki czas w życiu człowieka, kiedy dwoje ludzi przestaje być sobie potrzebnymi. Samotność jest chorobą XXI wieku. Bodźce, które oddziałują na ludzi z zewnątrz sprawiają, że zapominamy o drugim człowieku. Do tego telewizja, która na potęgę pokazuje i uświadamia młodych ludzi, że mężczyzna atrakcyjny to taki, który nie jest wierny. Rozpadają się związki, wzrasta liczba rozwodów, a społeczeństwo coraz bardziej przyzwyczaja się do takich sytuacji. Wręcz są środowiska, gdzie rozstania są normalną praktyką jak choćby w show-biznesie. Jednak sentyment do rodziny zawsze pozostaje. Nie raz wspomni z żalem o świętach w poprzednim domu. Jeśli nie to wiedz, że się z tym po prostu dobrze kryje. I tak też bywa, że nadal mężczyzna po przejściach będzie musiał łożyć na utrzymanie byłej żony, a to wydawać by się mogło na pierwszy rzut oka nie fair, ale czy tak naprawdę jest nie fair?