Kryzys w związku

Kryzys w związku może „dopaść” każdą parę, niezależnie od ilu miesięcy, czy lat są ze sobą. Tylko czy miłość można naprawić, ot tak? I czy warto? Na początku znajomości żadne z Was nie wyobraża sobie chwili spędzonej bez drugiej osoby – wspólne zainteresowania, wspólne kolacje, wspólne...wszystko. A warto dać sobie chwile swobody i odpocząć od partnera. Pozwoli to nie tylko odpocząć od siebie nawzajem, zatęsknić, ale też w razie kłopotów na indywidualne przemyślenie sprawy. Kryzys w związku jest powodem do rozmów, nie cichych dni. Przemilczenie problemów i zamiatanie ich pod dywan nie jest żadnym rozwiązaniem. Partnerstwo ma to do siebie, że buduje je dwoje dorosłych ludzi i takimi trzeba być ( dorosłymi!), aby stawić czoła problemom. Są różne powody, dla których Wasz związek przezywa chwile upadku. Ale najważniejsze to zostawić sprawy między sobą. Jasne, że zwierzenie się najbliższym przyjaciołom jest normą, ale już rozpowiadanie najdrobniejszej kłótni wszystkim, w żaden sposób nie poprawi Waszych relacji. Szczególnie uważajcie na rodziców. Owszem, chcą służyć dobrą radą, ale musicie też chronić swoją prywatność i pamiętajcie przede wszystkim, że to Wasz związek. Aby pokonać kryzys na każdym etapie związku, ważne jest wzajemne dbanie o siebie. Miłe zaskakiwanie partnera, wzajemna pomoc, nawet przy drobnych sprawach i walka z rutyną na pewno pozwolą na przezwyciężenie trudnych chwil. Starajcie się bez przerwy czymś zaskakiwać, a przy tym pamiętajcie, aby zawsze mieć czas na rozmowę. Dzielcie się swoimi spostrzeżeniami, wymieniajcie poglądami, ale też interesujcie się tym, co druga osoba ma do powiedzenia. Związek to „my”, nie osobna „ja” i „on”. Nigdy nie obwiniajcie się nawzajem. Wyrzucenie w złości „To Twoja wina, że nam się nie układa” nie jest ani mądre, ani potrzebne. Dlaczego? Bo wina zawsze leży pośrodku? Jeśli powodem kryzysu w związku są częste kłótnie i wzajemne wyzwiska, pomyśl co jest podstawą do tych kłótni, bo może się okazać, że powód jest nader błahy. Wzajemne oskarżenia i przerzucanie się winą, spowodują pogłębienie się złych emocji między Wami, doprowadzą do kolejnych nieporozumień i frustracji. Zamiast krzyczeć w gniewie bezsensowne słowa, lepiej spróbować na spokojnie wytłumaczyć, o co nam chodzi. Pary, które przechodzą kłopoty w związku często uciekają się do różnych form kar i nagród, aby dać odczuć partnerowi „jego winy”. Częstą manipulacją jest zakaz współżycia. Metoda rodem z przestarzałego lamusa ma na celu „udowodnić” partnerowi, ze nas skrzywdził i tylko on ma się starać. Wyraźny zakaz bliskości i intymności ma być sygnałem, że jesteśmy skrzywdzone. Jest to oczywistą głupotą, gdyż każdy związek opiera się na bliskich relacjach, codziennym poznawaniu siebie, seks jest swojego rodzaju „motorem” napędowym. A stosowanie seksu, jako nagrody lub kary nie wpłynie w żaden sposób na poprawę relacji, wręcz przeciwnie, pogłębi frustracje i złe emocje. Dobrą metodą na wyjście z kryzysu w związku jest pomoc specjalisty. Osoba taka, jak mediator, rozpozna problem, pomoże naprawieniu go, gdyż znajdzie źródło konfliktu i zaproponuje najlepsze dla Was rozwiązanie. Terapie są nie tylko dobrym pomysłem na odnowienie wzajemnych relacji, ale też pozwalają na „świeżo” spojrzeć na problemy. Czy warto się starać? Jeśli od dłuższego czasu męczy Was poważny kryzys i każde z Was zadaje sobie pytanie „Czy w ogóle warto”. To możliwe, ze jest to moment na rozstanie. Bo związek wymaga pracy i chęci, a jeśli nie czujemy żadnego z nich to możliwe, że Wasze uczucie wygasło. Ale za nim postawicie kropkę na Waszym związku, szczerze porozmawiajcie. Może rozmowa da Wam do myślenia, popracujecie nad problemem, a jeśli nie, to cóż z podniesioną głową rozstańcie się, jak dorosli. Żadnego problemu w związku nie da się rozwiązać bez zaangażowania obu stron oraz zdiagnozowania samej przyczyny problemu. Szczera i spokojna rozmowa mogą przynieść efekt, o jakim oboje marzycie. Musicie tylko uwierzyć, że każdy związek ma swoje lepsze i gorsze chwile. Najważniejsze to umieć sobie radzić z tymi gorszymi i wspólnie je pokonywać.